O awansie do finału zdecydują detale. Jedno złe zagranie czy też mało odpowiedzialne zachowanie skutkujące wykluczeniem. Tego ostatniego Podhale się nie ustrzegło. Wszystkie bramki straciło w osłabieniu.

Podhale nie było faworytem. Do tego tyszanie w czterech meczach odprawili bytomian i mogli spokojnie przygotowywać się do półfinałowej rywalizacji. Podhale zakwalifikowało się dopiero po siedmiu meczach, dodajmy dramatyczny, z dwoma dogrywkami i dwoma karnymi. W czwartek zakończyło rywalizację. Miało więc niewiele czasu na zregenerowanie sił. To było widać w dzisiejszej konfrontacji, szczególnie w trzeciej tercji.

Podhale rozpoczęło z wielkim animuszem. Ogorodnikow i Kolusz stanęli przed szansą otwarcia wyniku. Nawet podczas kary Tomasika kontrę wyprowadził M. Michalski i gdyby nie Murray, to… Niestety za moment tyszanie wykorzystali liczebną przewagę i spod niebieskiej zaskoczyli zasłoniętego Odrobnego. Podhale chciało szybko wyrównać. Groźnie strzelał K. Kapica, kolejny rajd przeprowadził M. Michalski. Górale jednak za często wędrowali na ławkę kar i wtedy „śmierdziało” pod bramka Odrobnego. „Szarotki” również miały okazję grać w przewagach, ale miały problemy z założeniem zamka. A gospodarze mieli kolejne okazję. Najlepszą Jeziorski, który przegrał pojedynek jeden na jeden z ostatnią instancją górali.

Szkoda straconej bramki i niewykorzystanych przewag. Mamy jeszcze dwie tercje na odrobienie start. Jesteśmy po siedmiu ciężkich meczach, więc będziemy czyhać na kontry – wyjawił w przerwie Bartłomiej Neupauer.

Pierwszych minutach po przerwie gospodarze mieli dwie wyśmienite sytuacje. Klimienko ostemplował słupek, a Jeziorski przegrał kolejny pojedynek sam na sam z Odrobnym. Podhale dopiero po 5 minutach po raz pierwszy wjechało do tercji przeciwnika. Nowotarżanie grali z kontry, a błędy, które popełniali naprawiał kapitalnymi interwencjami „Wiedźmin”. Bryk, Bagiński łapali się za głowę nie mogąc pojąć jak mogli nie pokonać golkipera Podhala. Goście rzadko zatrudniali Murraya. Piękną indywidualną akcję przeprowadził Ogorodnikow.

Musimy grać cierpliwie i konsekwentnie – powiedział Mateusz Bryk. Maciej Sulka też twierdził, iż cierpliwie muszą czekać na swoją szansę. – Może coś wpadnie – wierzył.

Nowotarżanie grają bardzo mądrze, nie otwierają się, dobrze się bronią i czekają na kontrę – podsumował drugą tercję Grzegorz Piekarski, były gracz Podhala.

Na początku trzeciej odsłony górale kolejny raz przekonali się, że nie warto faulować. Sulka siedział na ławce kar, a lot krążka po strzale spod niebieskiej zmienił Komorski i krążek wpadł do siatki. Gol uznany został po analizie wideo (wysoki kij). Przy kolejnej przewadze Bagiński ostemplował słupek, ale podczas sygnalizowanej kary Komorski po raz drugi pokonał Odrobnego. Z Podhala „uszło powietrze” i Szczechura umieścił krążek w nowotarskiej bramce. Kolejny gol stracony w osłabieniu. Odrobny zjechał do boksu, a jego miejsce między słupkami zajął B. Kapica.

Z minuty na minutę tyszanie się rozkręcali, a nowotarżanie słabli. Brawo dla Podhala, bo grało po jednym dniu odpoczynku i długo utrzymywał się wynik 1:0 – podsumował Grzegorz Piekarski.

Wiedzieliśmy, że w półfinale nie ma słabych przeciwników i łatwych spotkań. Zadowolony jestem z wyniku. Analizowałem rywala, ale przede wszystkim musimy się skupić na swoim systemie, swojej taktyce. Walczyliśmy cały sezon, by mieć przewagę lodowiska.Nic nie dostanie się za darmo. Zrobiliśmy pierwszy krok i zobaczymy ile ich trzeba wykonać, by znaleźć się w finale – powiedział Andriej Gusow.

 Jeżeli traci się  gole w osłabieniu to trudno marzyć o wygranej. Założenie było zupełnie inne, ale jutro jest nowy dzień i znów zaczynamy od 0:0 – stwierdził bramkarz “Szarotek”, Przemysław Odrobny.

Sytuacji mieliśmy sporo, ale dopiero w III tercji zaczęło wpadać. To już półfinał nie ma słabeuszy i nikt się nie oszczędza – stwierdził strzelec 2 goli dla gospodarzy, Filip Komorski.

GKS Tychy – TatrySki Podhale Nowy Targ 4:0 (1:0, 0:0, 3:0) 
1:0 Bryk – Kotlorz (2:38 w przewadze)
2:0 Komorski – Pociecha – Klimenko (43:33 w przewadze)
3:0 Komorski – Ciura – Górny (47:46 sześciu na pięciu)
4:0 Szczechura – Cichy (52:58 w przewadze)

GKS: Murray; Pociecha – Ciura, Bryk – Górny, Kotlorz – Huovinen, Kolarz – Jachym; Galant – Kalinowski – Witecki, Klimenko – Mentiuk – Bagiński, Rzeszutko – Cichy – Szczechura, Jeziorski – Komorski – Kogut. Trener Andriej Gusow.
Podhale: Odrobny (52:58 B. Kapica); Sulka – Samarin, Jaśkiewicz – Tomasik, K. Kapica – Pichnarczik, Wojdyla – Mrugała; Kolusz – Ogorodnikow – Biezais, M. Michalski – Zapała – Różański, Wielkiewicz – Neupauer – Siuty, Svitac – Kondraszow – Podlipni. Trener Aleksandrs Belavskis.

Autor: Stefan Leśniowski
Więcej na: 

Skomentuj wpis