– Nikt nie mówił, że będzie lekko, łatwo i przyjemnie. Wszystkie spotkania play off będą tak wyglądały. Dużo będzie walki, każdy zostawi serce na lodzie – przekonuje Marek Rączka.

Podhale dość żwawo rozpoczęło spotkanie i wydawało się, że lada moment padnie gol. Tymczasem kary wybiły z uderzenia zespół Marka Rączki. W 6 minucie po strzale Pasia sędzia zmuszony był przeanalizować sytuację na wideo. Gola nie było, krążek odbił się od poprzeczki i nie przekroczył linii bramkowej. Za moment Chorvat wyrzucił krążek w trybuny, a Bryniczka, po otrzymaniu poddania od Hattunena, uderzył z pierwszego i Fuczik musiał wyjmować „gumę” z siatki. Podhale atakowało. Większość widzów widziała krążek w bramce po strzale Radzinskiego, ale tym razem arbiter nie zdecydował się na analizę wideo. Jastrzębianie grali z kontry. W końcówce tercji nie wykorzystali 75-sekundowej podwójnej przewagi. Mało tego, mogli stracić gola po uderzeniu Zapały. Krążek odbił się od słupka i majestatycznie przetoczył się wzdłuż linii bramkowej na drugi słupek. W 19 minucie górale popełnili błąd w tercji ataku. Strata krążka słono ich kosztowała, gdyż kontra w wykonaniu braci Nalewajków okazała się zabójcza.

W drugiej tercji sporo błędów i kar z obu stron. Były jednak sytuacje bramkowe. Piękna wrzutka Kominka na bramkę, po której zrobiło się spore zamieszanie pod bramką Jucersa, który chwilę później wygrał pojedynek sam na sam właśnie z Kominkiem. Podhale również miało okazje. Po strzale Iossafova i dobitce Zapały Fuczik powietrzną interwencją zapobiegł niebezpieczeństwu, a Hattunen nie zdołał go pokonać w samotnym najeździe (Podhale grało w osłabieniu). W 35 minucie wreszcie fani miejscowej drużyny mogli wznieść okrzyk radości. W zamieszaniu podbramkowym Tomasik wepchnął „gumę” do bramki.

Młodzież z Jastrzębia pokazała lwi pazur. Zagrała niezwykle ofiarnie, nie było dla niej straconych krążków i napędziła sporo strachu gospodarzom. Długo górale nie potrafili ją złamać. Do samego końca wynik był sprawą otwartą. Kiedy Łabuz potężną bombą spod niebieskiej linii dał „szarotkom” dwubramkowe prowadzenie, wydawało się, że wielkich emocji już nie będzie. A jednak! Innego zdania byli goście. Ci z jeszcze większą agresją zaatakowali. 2 minut i 17 sekund przed końcem wycofali bramkarza i po 12 sekundach Kominek zdobył kontaktowego gola. Drugie wycofanie bramkarza i gra sześciu na czterech już im nie wyszła. Bryniczka strzałem do pustej bramki ustalił wynik spotkania.

– Krytykowano nas, że nie potrafimy wykorzystywać przewag, a dzisiaj zdobyliśmy dwie bramki – mówi zdobywca dwóch goli dla Podhala, Kasper Bryniczka.  – Cieszy zwycięstwo. Łatwo nie było, bo młodzi chłopcy z Jastrzębia tanio skóry nie sprzedali. Młodzi, waleczni chłopcy, z dobrym trenerem, którzy realizują jego założenia. Sami doprowadziliśmy do nerwowej końcówki niepotrzebnymi karami. One kosztowały nas sporo sił, choć – nie mnie oceniać – spora cześć była zbyt pochopnie nałożona.

– Bardzo dobre spotkanie, godne play off. Nie mamy się czego wstydzić – powiedział Robert Kalaber. – Zabrakło nam szczęścia w pierwszej tercji trafialiśmy w słupek i poprzeczkę, a w drugiej Kominek nie wykorzystał sytuacji sam na sam. O wyniku zdecydowały przewagi.

– Nikt nie mówił że będzie lekko, łatwo i przyjemnie. Trudno wchodziło nam się w mecz. Początek mieliśmy pod górkę. Wiedzieliśmy, że JKH się postawi. Spodziewaliśmy się z ich strony twardej gry i tak też było. Znowu te kary, na które uczulałem zawodników. W play off nie można ich łapać, w takich meczach o sukcesie decydują detale. Ważne jest zwycięstwo. Zapominamy o tym meczu i koncentrujemy się na jutrzejszej konfrontacji – podsumował Marek Rączka.

TatrySki Podhale Nowy Targ – JKH GKS Jastrzębie 4:2 (1:1, 1:0, 2:1)
1:0 Bryniczka – Hattunen – Różański (7:37 w przewadze)
1:1 Ł. Nalewajka – R. Nalewajka – Laszkiewicz (18:58)
2:1 Tomasik – Różański – Hattunen (34:39)
3:1 Łabuz – Wielkiewicz (51:37)
3:2 Kominek – Laszkiewicz (57:55 sześciu na pięciu)
4:2 Bryniczka (59:08 w osłabieniu do pustej)
Stan rywalizacji play off do czterech wygranych 1:0.
Podhale: Jucers; Jaśkiewicz – Haverinen, Tomasik (2) – Radziński, Sulka – Łabuz, Wojdyła – K. Kapica; Jokila (4) – Zapała (6) – Iossafov, Hattunen – Bryniczka (2) – Różański, M. Michalski – Neupauer (2) – Wielkiewicz (2), P. Michalski – Siuty – Svitac. Trener Marek Rączka.
JKH: Fuczik; Gimiński – Lendak, Latal – Chorvat (8), Kubesz –Michałowski; Ł. Nalewajka – R. Nalewajka (2) – Laszkiewicz, Świerski – Kulas – Kominek (2), Pelaczyk – Paś (2)- Jarosz. Trener Robert Kalaber.

Autor: Stefan Leśniowski

Zobacz więcej na 

Skomentuj wpis